Był u Was Mikołaj? No właśnie - wierzą w niego Wasze dzieci? I może przez przypadek czekały na niego tak bardzo jak Satelity? Jeśli tak, możemy się przytulić i westchnąć z głębi serca, bo właśnie zakończył się najbardziej emocjonujący, ekscytujący i wypełniony radosnym oczekiwaniem czas w roku. Święty Mikołaj odwiedza domy grzecznych dzieci w grudniu dwukrotnie. W tym roku najpierw pojawi się 6.12.2022 - czyli w Mikołajki. To również dzień imienin wszy Za kwotę 40 lub 50 złotych można kupić na prezent na mikołajki dla dzieci np. zestawy klocków, edukacyjną grę planszową czy mikrofon do karaoke. Prezent na mikołajki dla dzieci do 10 zł Zakup odpowiedniego prezentu na mikołajki klasowe stanowi bardzo często ogromny problem, zwłaszcza dla rodziców. Święty Mikołaj nie istnieje – pomyślałam. W życiu każdego małego człowieka przychodzi moment, w którym wiara w Mikołaja zostaje zachwiana. Czasem sprawcami tego zdarzenia są sami rodzice. Najczęściej jednak brutalną prawdę wyjawiają inne dzieci (koledzy z przedszkola, szkoły czy starsze rodzeństwo). Bogusław Linda) – polski. Bywa określany „jednym z najpopularniejszych polskich aktorów filmowych”, uchodzi także za „idola młodzieży lat 90.” i „idola pokolenia » „Solidarności”. Występował w filmach twórców, takich jak Krzysztof Kieślowski Agnieszka Holland Andrzej Wajda Władysław Pasikowski. Współzałożyciel Nie zapominaj, że to nie Mikołaj jest od wychowywania dzieci, tylko rodzice. A święta są od świętowania, a nie karania dzieci czy upokarzania. Jeśli rozważasz wykorzystanie postaci św. Mikołaja do wychowania dziecka, przeczytaj również artykuł na temat dawania dziecku rózgi w prezencie na Gwiazdkę. Zobacz też: . Wszystkie dzieci wierzą w istnienie Świętego Mikołaja! Są pewne, że w okresie świątecznym przynosi prezenty maluchom, które były grzeczne przez cały rok. Dowiedz się, kiedy dzieci przestają wierzyć w Świętego Mikołaja i jak najlepiej wytłumaczyć im, że nie istnieje. Co zrobić, aby nie były rozczarowane, gdy poznają prawdę? Odpowiedzi znajdziesz w poniższym artykule. Czy Święty Mikołaj istnieje? Mnóstwo dzieci w wierzy w istnienie Świętego Mikołaja i to, że przynosi prezenty grzecznym i posłusznym maluchom. Jednak wraz z upływem czasu, dzieci zaczynają mieć wątpliwości i czują, że coś jest nie tak, jeśli chodzi o jego istnienie. Jak w takiej sytuacji powinni zachować się rodzice? Co mówić dzieciom? Co mówić dzieciom o Świętym Mikołaju? Dziecięca wiara w Świętego Mikołaja, zdaniem ekspertów pozwala im w magiczny i niezapomniany sposób przeżywać Boże Narodzenie. Psychologowie twierdzą, że rodzice nie powinni za szybko pozbawiać swoich pociech złudzeń i demaskować prawdy o Mikołaju. Zbyt wczesne uświadamianie małych dzieci i tłumaczenie im, że Mikołaj nie istnieje, jest niewskazane. Dopiero, gdy dzieci rosną, zaczynają mieć wątpliwości i zadawać pytania, rodzice nie powinni ich okłamywać i na siłę podtrzymywać historii o Mikołaju. Kiedy dzieci przestają wierzyć w Świętego Mikołaja? Około 5-6 roku życia, dziecięca fantazja zaczyna ustępować miejscu racjonalnemu podejściu do świata. Dzieci zaczynają mieć wtedy coraz więcej wątpliwości, są dociekliwe i zadają niewygodne dla rodziców pytania. To najlepszy moment na przeprowadzenie z nimi rozmowy o tym, czy Święty Mikołaj istnieje. Jak wytłumaczyć dzieciom, że Mikołaj nie istnieje? Rozmowa z dzieckiem o tym, że Święty Mikołaj nie istnieje, nie należy do łatwych zadań rodziców. Gdy u dzieci pojawia się coraz więcej wątpliwości dotyczących istnienia Mikołaja, nie należy podtrzymywać tej historii na siłę. Warto stopniowo ją modyfikować i przekształcić w piękną legendę. Opowieść o Świętym Mikołaju To dobry czas na przedstawienie prawdziwej historii o biskupie Świętym Mikołaju, jako postaci historycznej. Dzieciom można opowiedzieć o tym, że Mikołaj w ciągu jednej nocy nie daje rady dostarczyć prezentów wszystkim maluchom na świecie i jest to świąteczna opowieść. W roli swoich pomocników zgodnie ze zwyczajem wybiera rodziców, i to właśnie od nich dzieci otrzymują świąteczne prezenty. fot. Fotolia Historia Świętego mikołaja i jego dzisiejszy portret – bardzo komercyjny - to dwie różne rzeczy. Dziś Mikołaj – to głównie produkt reklamowy, przebieraniec jakich wielu, którego można w okresie świątecznym spotkać prawie na każdym rogu ulicy czy w każdym sklepie. Ale od początku... Dawno, dawno temu żył sobie chłopiec o imieniu Mikołaj. W czasach panowania rzymskich cesarzy, kiedy chrześcijanie byli prześladowani, rodzice z gorliwością wpajali mu miłość do Boga. Był to grzeczny i uczciwy chłopiec. Choć jego dom był zamożny i niczego mu nie brakowało, nie wyrósł na zarozumiałego i egoistycznego człowieka. Wręcz przeciwnie. Po wielu latach nauki został biskupem miasta Mira. Żarliwie wyznawał wiarę w Boga, za co znalazł się w więzieniu. Nie porzucił swoich ideałów i kiedy cesarz Konstanty zniósł zakaz wyznawania wiary chrześcijańskiej, Mikołaj wyszedł z więzienia. Wziął udział w soborze nicejskim. Historia 3 sióstr Święty Mikołaj był znany z tego, że pomagał biednym. Rozmawiał z nimi, pytał czego by potrzebowali, po czym po cichutku, tak żeby nikt nie widział wrzucał im przez okno to, co było im najbardziej przydatne. Tak było także z trzema siostrami... których historię opisał Jarosław Mikołajewski w książce „Święty Mikołaj”. Gwiazda betlejemska - jak ją pielęgnować? Pewnego dnia Mikołaj jak zawsze wieczorem wybrał się na spacer, by podsłuchać czego potrzebują jego „podopieczni”. Stanął pod oknem domu, w którym mieszkał ojciec samotnie wychowujący trzy córki. Był biedny, wciąż szukał pracy. Córki chciały wyjść za mąż, jednak nie miały odpowiedniego posagu, co w tamtych czasach było konieczne, żeby zostać żoną. To było największym zmartwieniem ich ojca. Mikołajowi zrobiło się smutno z tego powodu i postanowił pomóc kochającej się rodzinie. Wziął troszkę złotych monet ze skrzyni, którą pozostawili mu rodzice i cichutko wieczorem zakradł się pod ich dom. Worek przerzucił przez okno, delikatnie spuścił na ziemię. Nie chciał by ktokolwiek wiedział, że ta pomoc pochodzi od niego w myśl słów Pisma Świętego: „Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu”. Jak wielka radość nastała w tym szczęśliwym teraz domu chyba nie trzeba opowiadać. Córki chciały oddać ten worek komuś do kogo naprawdę należał, lecz znalazły karteczkę z wyjaśnieniem. Prezenty gwiazdkowe do 100 zł Jednak Mikołajowi było nadal smutno, ponieważ wiedział, że to nie wystarczy na posag dla pozostałych sióstr. Wziął jeszcze trochę monet i znowu zaniósł wieczorem gdy już wszyscy spali. Ojciec córek rano poczuł się jeszcze bardziej uradowany, chciał bardzo podziękować temu dobroczyńcy. Postanowił kolejnej nocy nie spać i obserwować kto tak hojnie ich obdarza. Mikołaj kolejnej nocy postanowił dać monety i trzeciej córce. Tym razem jednak zobaczył go ojciec. Chciał mu podziękować, lecz Mikołaj poprosił, aby zachował jego czyn w tajemnicy. I tak powstała legenda Świętego Mikołaja. Współczesne oblicze Świętego Mikołaja Kilka utkwiło również w dzisiejszej tradycji. Mikołaj nadal zostawia swoje prezenty w nocy, gdy dzieci śpią. Do prezentów przywiązujemy karteczkę z imieniem, dla kogo przeznaczony jest podarek. Pozostały także elementy wyglądu – czerwony kolor ubrania – dziś dodany także biały: broda i wąsy i laska biskupia. Dzisiejszy Mikołaj jednak nie ma nic wspólnego z wiarą w Boga i miłosierdziem. Niestety postać, którą znamy z książek czy bajek, to amerykański „wynalazek”. Starszy człowiek z brodą i wąsami, mknący po niebie saniami zaprzęgniętymi w renifery, z workiem pełnym prezentów. Kalendarz adwentowy - zrób to sama W każdym sklepie i na każdym rogu ulicy w okresie przedświątecznym, który i w naszym kraju zaczyna się już bardzo wcześnie, bo w listopadzie, można znaleźć wielu przebierańców. Niestety dziś Mikołaj to głównie produkt reklamowy, taki baner, neon. Można sobie z nim zrobić zdjęcie. Na Mikołajki 6 grudnia sklepy kuszą nas jego podobizną w swych gazetkach reklamowych. Jakby ten Mikołaj był jakąś atrakcją. I jak tu potem wytłumaczyć dzieciom, że istnieje jeden prawdziwy Święty Mikołaj przynoszący prezenty? Dopóki nie dopadła nas zachodnia komercja było rodzicom znacznie łatwiej. Teraz... kiedy po wyjściu z hipermarketu, gdzie nasza pociecha właśnie zrobiła sobie zdjęcie z prawdziwym Świętym Mikołajem, spotykamy kolejnego na ulicy. Co powiedzieć...? Pamiętam ten moment doskonale. Mogłam mieć cztery, maksymalnie pięć lat. Jechałam samochodem z rodzicami. Wracaliśmy wtedy z rodzinnej wigilii u dziadków na Mokotowie. Moja mama mocno mnie przytulała i w końcu wyznała mi coś totalnie zaskakującego. „Kochanie, tak naprawdę Święty Mikołaj nie istnieje” – powiedziała, szepcząc mi te brutalne słowa do ucha. W taki oto sposób mała Magdusia została uświadomiona, że nie ma czarów, magia nie istnieje i choćbym bardzo chciała, to starszy pan z białą brodą nie przyniesie mi już prezentu nigdy więcej, bo… wyręczą go rodzice. Fajnie, co? Na usprawiedliwienie mojej mamy muszę dodać, że to nagłe wyjawienie prawdy było efektem zamęczania jej przeze mnie kłopotliwymi pytaniami w stylu, „Mamo, dlaczego ten Święty Mikołaj przyszedł w kalesonach i szlafroku?, „Dlaczego Święty Mikołaj ma watę na twarzy? „A gdzie jest dziadek?”. I tak dalej. A jak to było u Was? Kiedy się dowiedziałyście, że Święty Mikołaj nie istnieje? No i może jeszcze ważniejsze pytanie, kiedy planujecie uświadomić swoje dzieci? Święty Mikołaj to narzędzie w rękach rodziców Dzisiaj, kiedy sama jestem mamą uważam, że Święty Mikołaj to bardzo dobre i przydatne narzędzie w rękach rodziców. Oczywiście, że w skrajnych sytuacjach, kiedy wszystkie inne metody wychowawcze zawodzą, to w okolicach grudnia powołuję się na Mikołaja i mówię mojej 4-latce, „Pamiętaj, Święty Mikołaj patrzy i wpisuje dzieci do księgi dzieci grzecznych”. Tak, tak, wiem, że nie powinno się używać stwierdzenia grzeczny/niegrzeczny. Staram się tego nie robić, bo jestem przeciwniczką zamykania dzieciaków w szufladkach, ale jestem tylko człowiekiem, tylko rodzicem i czasami nawet najlepszym się zdarza. Święty Mikołaj Święty Mikołaj to oczywiście nie tylko straszak na dzieci. Historia prawdziwego Świętego Mikołaja, który oddał cały swój majątek jest piękna i budująca i warto mówić o niej maluchom. Chciałabym także, aby moja córka i syn jak najdłużej wierzyli w Mikołaja i wypatrywali go w nadziei na super prezenty. Wiadomo jednak, że w końcu nadejdzie ten moment, kiedy dzieci trochę dorosną, zaczną składać fakty i odkryją prawdę o tym świecie, że nic nie jest takie na jakie wygląda. A jak to było u mnie? No więc zaczęło się tak… Nie masz jeszcze naszej aplikacji? Pobierz Akuku Mamo W latach 80., nie istniały firmy „specjalizujące się w Świętych Mikołajach”. Nie dzwoniło się nigdzie i nie opłacało obcego faceta, by udawał przed dziećmi Mikołaja. Zazwyczaj ktoś z rodziny przebierał się i wcielał się w postać zmęczonego daleką drogą przybysza z Laponii. Wchodził do domu z wielkim workiem wypełnionym prezentami, rozsiadał się na fotelu i rozpoczynał pół godzinną szopkę z dziećmi w rolach głównych. W moim domu przebranym Mikołajem był albo mój dziadek, albo w skrajnych sytuacjach moja… ciocia. Oczywiście w Polsce te ponad 30 lat temu nie można było kupić wypasionego stroju Świętego, dlatego trzeba było się ratować tym, co akurat się nawinęło. U mnie w domu dziadek zakładał zazwyczaj białe kalesony, zimowe buciory ( raz nawet zdarzyły się kapcie!!! ), czerwony szlafrok z poliestru, czapkę i brodę z waty. Dla niepoznaki wkładał również wielkie okulary. Do tego modulacja głosu, lekkie przygarbienie i przedstawienie gotowe. Pamiętam, że zanim ja i moja kuzynka (byłyśmy wtedy jedynymi dziećmi w rodzinie) dostałyśmy prezent musiałyśmy trochę się wysilić. Tak jak w życiu. Łatwo nie było i oczywiście nic za darmo. Mikołaj trzymał w ręku upominek, ale zanim powędrował on do nas, musiałyśmy coś zaśpiewać, zatańczyć lub ewentualnie wyrecytować. Oczywiście wszyscy mieli duży ubaw. No i ja też. Cieszyłam się z prezentów, ale mówiąc szczerze nie do końca lubiłam te występy i zawsze gdy Mikołaj wchodził czułam lekki stresik. Może przez ten wątpliwej jakości strój? Może przez te zadania do wykonania? Nie wiem. Nie jest to bardzo istotne. Istotne jest za to to, że wszyscy się świetnie bawili, płacząc ze śmiechu, że dzieciaki nie rozpoznały za przebraniem własnego dziadka. Wiem to stąd, że mamy kasetę wideo z nagraną na niej jedną Wigilią. To właśnie po tych świętach dowiedziałam się zresztą, że Mikołaj nie istnieje. Faktycznie dziadek nie wyglądał najlepiej jako Święty i nic dziwnego, że już jako mała dziewczynka szybko zorientowałam się, że coś tu nie gra. Przeczytaj także: Kaja Funez-Sokoła o macierzyństwie, modelingu i psychologii W czasach gdy byłam nastolatką i chciałam dokuczyć moim rodzicom, często im wypominałam, że za szybko powiedzieli mi prawdę o świętach i zepsuli mi całą zabawę. Teraz z perspektywy czasu uważam jednak, że moja szybka edukacja w zakresie świąt Bożego Narodzenia wcale nie była taką tragedią, jak może się to wydawać. Oczywiście fajnie jest wierzyć jak najdłużej i mieć zabawę z mikołajowej otoczki, ale ciekawie jest także przejść na drugą stronę i zacząć rozumieć mechanizmy dorosłego świata. Gdy znałam już prawdę… Pamiętam, że rodzice mi przykazali, abym nie zdradzała mojej młodszej kuzynce prawdy o Mikołaju. I jak na mnie to podziałało? No ba, czułam się jak stara. Razem z dorosłymi śmiałam się po kryjomu z kalesonów dziadka, albo z cioci, która próbowała zmieniać swój głos, by brzmiał bardziej po męsku. Uważałam się za członkinię klanu dorosłych. Mówiąc szczerze też zszedł ze mnie jakiś taki stresik, który pojawiał się przed występami dla Mikołaja. Dalej tańczyłam i recytowałam, ale na większym luzie, bo i tak wiedziałam, że czy się pomylę czy też nie to i tak prezent mi się należy. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że Święty Mikołaj generuje zbyt dużo stresu i lepiej nie robić dzieciom wody z mózgu i jak najszybciej powiedzieć im prawdę. Fajnie jest w niego wierzyć i wiem, że będę chciała by moje dzieci czekały na niego jak najdłużej, a nie przekopywały mieszkanie w poszukiwaniu prezentów ukrytych przez rodziców. Wiem też jednak, że jak Alicja czy Rysio zaczną już rozumieć coraz więcej i będą nas zasypywać kłopotliwymi pytaniami to nie będę na siłę im ściemniać tylko powiem prawdę w możliwie jak najdelikatniejszy sposób. Bo prawda, nawet ta o Mikołaju wcale nie musi rujnować psychiki. Wręcz przeciwnie. Magda. 14 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 6304 Zarejestrowany: 24-11-2010 11:37. Posty: 13 IP: Poziom: Maluch 29 listopada 2010 21:51 | ID: 340198 Mój najstarszy syn ma 9 lat i zaczyna głosno mówić o tym - patrzac na mnie uwaznie, że Mikołaja nie ma. Troche mi zal, że maluchy ( 4 i 5 lat) moga zostac " uswiadomione " przez starszego brata. Więc tłumaczę,, że ci przebrani panowie w strojach mikołaja to jego pomocnicy Macie jakies sugestie , jak utrzymac Mikołaja w mocy. Moje dzieciaki 29 listopada 2010 21:58 | ID: 340202 Moja Mama zrobiła coś takiego- mam jednego brata i trzy siostry. Całej naszej piątce wsadziła do butów czołgi. Rano byłyśmy bardzo zdziwione jak je znalazłyśmy. Moja Mama powiedziała, że Mikołaj tylu dzieciom musi dać coś do buta, że się pomylił. Pomyślałam, że w takim razie Mikołaj faktycznie istnieje, bo rodzice wiedzą przecież, że mają cztery dziewczynki i dali by coś innego. 29 listopada 2010 22:29 | ID: 340213 ja jak już byłam własnie jakąś 9-latką i też już nie wierzyłam w Mikołaja, to mama pokazała mi wiadomości, bo akurat leciały, a w nim mówili niedowiarkom, że jest prawdziwy Mikołaj i jest tylko jeden w Laponii, wybiera go się na kilka lat jak prezydenta i ma on na świacie po prostu wielu pomocników i uwierzyłam...:-) ale tylko na chwilkę:-) ale z tym czołgami u ALUSI to światny pomysł:-D 30 listopada 2010 07:55 | ID: 340290 AlusiaSz napisał 2010-11-29 21:58:28Moja Mama zrobiła coś takiego- mam jednego brata i trzy siostry. Całej naszej piątce wsadziła do butów czołgi. Rano byłyśmy bardzo zdziwione jak je znalazłyśmy. Moja Mama powiedziała, że Mikołaj tylu dzieciom musi dać coś do buta, że się pomylił. Pomyślałam, że w takim razie Mikołaj faktycznie istnieje, bo rodzice wiedzą przecież, że mają cztery dziewczynki i dali by coś dobry patent dla małych niedowiarków:) 30 listopada 2010 08:05 | ID: 340295 A ja wierzę, że Mikołaj istnieje... jutro napiszę coś więcej na ten temat... Ale to dopiero jutro. A tak w ogóle to sprytny sposób na promocję bloga :)))) 30 listopada 2010 08:27 | ID: 340306 Oczywiście, że istnieje. Tylko ma tak dużo pracy, że czasem mu nasi rodzice pomagają. Bo przecież Mikołaj ską ma wiedzieć o naszych marzeniach. To rodzice mu podpowiadają. A jak ma ooogrom pracy to troszeczkę go wyręczają. 30 listopada 2010 08:42 | ID: 340315 Babcia Ali i Mai napisał 2010-11-30 08:27:31Oczywiście, że istnieje. Tylko ma tak dużo pracy, że czasem mu nasi rodzice pomagają. Bo przecież Mikołaj ską ma wiedzieć o naszych marzeniach. To rodzice mu podpowiadają. A jak ma ooogrom pracy to troszeczkę go jest w każdym z nas... i ja wolę trzymać się tej wersji. Nawet jeżeli broda mi nigdy nie wyrośnie... 30 listopada 2010 08:44 | ID: 340317 Mama Tymka napisał 2010-11-30 08:42:51Babcia Ali i Mai napisał 2010-11-30 08:27:31Oczywiście, że istnieje. Tylko ma tak dużo pracy, że czasem mu nasi rodzice pomagają. Bo przecież Mikołaj ską ma wiedzieć o naszych marzeniach. To rodzice mu podpowiadają. A jak ma ooogrom pracy to troszeczkę go jest w każdym z nas... i ja wolę trzymać się tej wersji. Nawet jeżeli broda mi nigdy nie wyrośnie...Oj lepiej nie Kasiu! Dziwnie byś wyglądała z długą białą brodą 30 listopada 2010 08:46 | ID: 340319 Może bym była wtedy bardziej wiarygodna jako Mikołaj? 9 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 30 listopada 2010 09:18 | ID: 340343 kilka dni temu moja koleżanka zdenerwowała się,bo dzieci jej siostry uświadomiły jej dzieci,że mikołaj nie istnieje. i stwierdziła,że to tak jakby ktoś im zabrał dzieciństwo...coś w tym jest 30 listopada 2010 12:40 | ID: 340688 jak Mikołaj już nie prawdziwy, to już i nie ma takiej radochy na widok prezentów:-) 30 listopada 2010 12:45 | ID: 340694 Dla mnie to nieodłączny element dzieciństwa... Jak już dziewczyny pisały to ta jedyna w swoim rodzaju magia... Coś co przynależy właśnie temu okresowi w życiu... A moje dzieci, choć znają prawdę, wciąż z biciem serc czekają na tę jedyną noc w roku... I wciąż piszą listy pełne marzeń... A my staramy się realizować te marzenia... I wszyscy cudownie to przeżywamy... Bo myślę, że mimo tych czasem odartych już z magii chwil, nadal mamy w sobie coś z dzieci... I to jest piękne, jeśli umiemy się tak wciąż cieszyć! 12 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 30 listopada 2010 12:58 | ID: 340706 jagienka napisał 2010-11-30 12:45:53Dla mnie to nieodłączny element dzieciństwa... Jak już dziewczyny pisały to ta jedyna w swoim rodzaju magia... Coś co przynależy właśnie temu okresowi w życiu... A moje dzieci, choć znają prawdę, wciąż z biciem serc czekają na tę jedyną noc w roku... I wciąż piszą listy pełne marzeń... A my staramy się realizować te marzenia... I wszyscy cudownie to przeżywamy... Bo myślę, że mimo tych czasem odartych już z magii chwil, nadal mamy w sobie coś z dzieci... I to jest piękne, jeśli umiemy się tak wciąż cieszyć!To prawda co piszesz AGUŚ - moje dzieciaki nawet już jak wiedziały, że prezenty nie przynosi Mikołaj tylko MY - rodzice to zawsz chcieli mieć je pod choinką a póżniej po kolacji wigilijnej rozpakowywać z wypiekami na twarzy i zaglądać co kto otrzymał - ile było radości to nie da się opisać i dla takich chwil warto wierzyć w tego Świętego Mikołaja i teraz jako dorosłe osoby również o tym mówią, bo nie wyobrażaja sobie świąt bez prezentów pod choinką... to takie cuuudne rodzinne chwile... 30 listopada 2010 23:42 | ID: 341437 Mi sie podoba wersja Kasi - Mikołaj jest w każdym z nas...:) 1 grudnia 2010 07:32 | ID: 341504 Mama Julki napisał 2010-11-30 23:42:30Mi sie podoba wersja Kasi - Mikołaj jest w każdym z nas...:)No - a każdy z nas jest prawdziwy w tym co robi - zwłaszcza w tym co robi by 6 grudnia był taki jakiego go chemy dla naszych pociech :)))) Kiedy zbliża się świąteczny czas, mogą się pojawić rodzicielskie dylematy, czy zdradzać, że Święty Mikołaj jest postacią fikcyjną? Czy podtrzymywać tradycję i przebierać się za postać, która obdarowuje dzieci prezentami? Rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej, nie chcą niszczyć im magii Świąt, a jednocześnie obawiają się, czy dziecko nie straci do nich zaufania, kiedy dowie się, że Święty Mikołaj nie zdradzić prawdę o Świętym Mikołaju?Po pierwsze, warto zadać sobie pytania, co chcemy powiedzieć dziecku, czym jest dla nas postać Świętego Mikołaja, co dla nas znaczy obdarowywanie się prezentami, co jest w tym magicznego? Kiedy sami wiemy, co w tej tradycji jest ważne, wtedy łatwiej będzie nam rozmawiać z Mikołaj to postać, której wygląd, a także sposób funkcjonowania zmieniał się przez lata. Pierwotnie był to biskup katolicki i prawosławny z Miry, który pomagał biednym i potrzebującym, rozdawał swoje mienie i wspierał osoby, które sobie nie radziły. Prawdopodobnie nie miał długiej brody, czapki z pomponem, ani czerwonego stroju, za to pastorał i mitrę (nakrycie głowy biskupa). Postać Świętego Mikołaja, jakiego znamy, została stworzona przez popkulturę i spopularyzowana przez media. Jednak jego rola jako osoby, która obdarowuje innych, zastanawiamy się, czy zdradzić prawdę, że Święty Mikołaj nie istnieje, zastanówmy się i zapytajmy dzieci, czego tak naprawdę chcą się dowiedzieć. Czasami dziecko chce jedynie prostej informacji, a nie dokładnego tłumaczenia i szczegółów. Może chce skonfrontować swoje obserwacje, dlatego warto zadać pytanie „Rozumiem, że chcesz wiedzieć, czy Święty Mikołaj istnieje? A możesz mi powiedzieć, co spowodowało, że pytasz?”. Dziecko może nam opowiedzieć historię, że kolega lub koleżanka w przedszkolu mówili na ten temat. Możliwe, że dziecko zauważyło, że są różni Święci Mikołajowie i nie każdy pasuje do konkretnego wyobrażenia dziecka. Im starszy wiek, tym więcej obserwacji, wątpliwości i rozważań na temat tego, co dziecko widzi i o czym rozmawia w rodziców nie chce powiedzieć prawdy o Świętym Mikołaju, ponieważ marzą, by dać dziecku jak najbardziej magiczne, niezwykłe Święta, chwile owiane delikatną nutką tajemnicy i czegoś niepowtarzalnego. Chcą zachować niewinność dzieci i pokazać im, że dobro, obdarowywanie innych bezinteresowne dzielenie się jest ważne. Jednocześnie wiemy, że dziecko prędzej czy później pozna prawdę o Laponii, panu z białą brodą w czerwonym kubraku i pracowitych elfach. Dlatego tak ważna jest szczerość i sposób, w jaki odpowiemy na pytania maluszek do trzeciego roku życia bardzo chętnie wierzy w Świętego Mikołaja, tajemnicze pojawianie się prezentów i niezwykłą otoczkę związaną ze Świętami. W tym, wieku, kiedy dziecko w żłobku lub przedszkolu powie głośno, że Mikołaja nie ma, może zostać uznane za kłamcę przez inne dzieci. Im dziecko jest starsze, pojawia się więcej pytań, wątpliwości i rozmów z rówieśnikami. Nie można zwlekać zbyt długo z wyjawieniem dziecku prawdy o Świętym Mikołaju, ponieważ później może narazić się na wyśmianie i przykre uwagi rówieśników, kiedy będą dyskutować o zbliżających się Świętach Bożego Narodzenia. Poznanie prawdy o Świętym Mikołaju jest częścią dorastania, radzenia sobie z nowymi informacjami i emocjami, jakie wywołują. Jednak to rodzice podejmują decyzję, kiedy jest najlepszy czas na szczerą rozmowę z dzieckiem, nie ma jednej sztywno określonej przygotować się na reakcję dziecka?W sytuacji, kiedy chcemy porozmawiać z dzieckiem na temat istnienia Świętego Mikołaja, warto przygotować odpowiedni moment, zadbać o spokojną atmosferę w domu, skupić się na dziecku i jego potrzebach. Reakcja na tę wiadomość może być bardzo różna. Jedno dziecko może zareagować spokojnie, dopytywać o szczegóły, szukać potwierdzenia swoich obserwacji i cieszyć się, że jego wątpliwości okazały się słuszne. Ważne, aby rodzic miał czas odpowiadać na pytania dziecka, uważne porozmawiał o emocjach. Wyjaśnił, co symbol Świętego Mikołaja niesie najważniejszego i co nie przemija, mimo braku prawdziwości samej postaci, czyli, że liczy się wspieranie innych, obdarowywanie ich, dzielenie się prezentami z bliskimi i całkiem obcymi dziecko zareaguje płaczem, smutkiem i żalem, ponieważ opowieść o Świętym Mikołaju była dla niego częścią niezwykłego, magicznego świata, w który bardzo chce wierzyć i trudno mu się pogodzić, że on nie istnieje. Dzieci potrzebują fantazji, niezwykłości – to pomaga im zrozumieć pewne sytuacje, przyjąć pojawiające się emocje. W takiej sytuacji, warto, aby rodzic towarzysz dziecku w przeżywanych emocjach, nie pocieszał czy odwracał uwagę, ale pozwolił, aby syn lub córka wyrazili to, co czują. Warto podkreślić, że tradycja obdarowywania innych prezentami jest, wciąż ważna, że magię Świąt można zachować, dzieląc się z innymi tym, co mamy, że można sprawić komuś ogromną przyjemność małą niespodzianką i to dziecko może być dla kogoś takim niezwykłym Świętym rozmowy, komunikaty i wyjaśnienia, jakie padną, warto dostosować do wieku i etapu rozwojowego dziecka. Aby jak najlepiej wyjaśnić mu prawdę, a jednocześnie pozwolić zrozumieć, dlaczego rodzice pozwalali wierzyć dziecku w Świętego długie podtrzymywanie, że Święty Mikołaj istnieje, może zrodzić w dziecku brak zaufania do rodziców, kiedy dowie się prawdy. Podważenie zaufania oraz poczucia bezpieczeństwa u dziecka mogą być bardzo destruktywne dla relacji, dlatego warto pamiętać, aby obserwować swoje dziecko i znaleźć odpowiedni moment na Garowska-GawryśJak zachować magię Świąt?Magia Świąt nie musi zniknąć wraz z wyjawieniem sekretu dotyczącego Świętego Mikołaja. Jest wiele sposobów, aby sprawić, że niezwykła atmosfera zostanie z nami bez względu na wszystko. Wraz z dziećmi możecie ustalić nowe świąteczne rytuały, które będą podtrzymywać tradycję dzielenia się, obdarowywania i wspierania na świąteczne rytuały z dziećmi:własnoręczne robienie drobnych prezentów dla bliskich,wsparcie fundacji, stowarzyszenia, konkretnej osoby – podarunkiem, listem, wypiekami, wpłatą określonej kwoty,zrobienie prezentu niespodzianki dla mniej znanej osoby np. sąsiada,przygotowanie wspólnych wypieków np. pierniczków i obdarowanie nimi rówieśników w grupie przedszkolnej,przekazanie zabawek/książek np. dla potrzebujących dzieci, osób przebywających w szpitalu lub domu działania pokażą dziecku, że to ono może być dla kogoś Świętym Mikołajem, który przynosi radość, dzieli się tym, co ma i pokazuje, że prezenty to nie tylko wielkie, kolorowe zabawki, ale też odrobina serca.

czy mikołaj to rodzice