Translocation Down syndrome happens when an extra copy of chromosome 21 is attached to another chromosome. This is then present in all cells of the body. Chromosomes contain all of the genetic information that tells our body how to grow and function. Most people have 46 total chromosomes (23 pairs) in every cell in their body.
Stockholm syndrome is commonly linked to high profile kidnappings and hostage situations. Aside from famous crime cases, regular people may also develop this psychological condition in response to
Practice Essentials. Hemolytic-uremic syndrome (HUS) is a clinical syndrome characterized by progressive kidney failure that is associated with microangiopathic (nonimmune, Coombs-negative) hemolytic anemia and thrombocytopenia. [ 1] HUS is the most common cause of acute kidney injury in children and is increasingly recognized in adults. [ 2, 3
Jak karmić kota po sterylizacji/kastracji – część I. Podstawowe postępowanie dietetyczne u kotów po sterylizacji i kastracji powinno polegać na podawaniu takiej ilości energii, która pokryje zapotrzebowanie, ale nie spowoduje uaktywnienia mechanizmów kumulujących magazynowanie składników zapasowych.
Down syndrome is a chromosomal condition that is associated with intellectual disability, a characteristic facial appearance, and weak muscle tone (hypotonia) in infancy. All affected individuals experience cognitive delays, but the intellectual disability is usually mild to moderate. People with Down syndrome often have a characteristic facial
Prototypem glandulárního syndromu je Schmidtův syndrom, popsaný na základě přítomnosti Addisonovy choroby a lymfocytární tyroiditidy u humánního pacienta (Schmidt a kol. 1926). Tento syndrom byl později rozšířen na stavy spočívající v primárním selhání dalších endokrinních žláz jako jsou gonády, endokrinní
. utworzone przez | lut 10, 2022 | kot | Polifagia, czyli niezaspokojone uczucie głodu u wielu kotów stanowi nie lada wyzwanie. Każdy, kto choć raz doświadczył miauczenia głodnego kota ten wie, o czym mówię. Koty, które potocznie nazywamy ‚obżartuchami’ zachowują się jakby każdy posiłek, był tym ostatnim. Chodzą i miauczą, by dać im jeść. Wyjadają ludzkie jedzenie, czasem nawet są agresywne, kiedy ich głód nie zostanie w tej chwili zaspokojony. Co z tym zrobić i czy ma to jakieś behawioralne konotacje ? Razem z Karoliną Hołdą – dietetyczką zwierząt rozmawiałyśmy ostatnio w ramach darmowego webinaru właśnie o kotach, które są wiecznie głodne. Karolina przedstawiła na spotkaniu aspekt dietetyczny tego problemu jak sprawdzić ile powinien jeść nasz kot, oraz jak ocenić czy jest gruby. Jeśli chcesz poznać aspekty dietetyczne tego zaburzenia, to zapraszam Cię do obejrzenia naszego spotkania tutaj: Natomiast ja przygotowałam informacje o aspekcie behawiorystycznym i dzisiaj chciałabym Ci właśnie o tym powiedzieć. DLACZEGO KOT TYLE JE? Pierwszym krokiem zaraz po wykluczeniu kwestii zdrowotnych i dietetycznych, jest zastanowienie się, dlaczego nasz mruczek jest ciągle taki głody. Nuda – koty, które nie mają przed sobą żadnych wyzwań, całymi dniami są same, a ich jedyną zabawą jest bieganie za laserkiem po prostu się nudzą. Stres – tak samo jak u ludzi, którzy mają stresujący tryb życia i zajadają go słodyczami, tak samo u kotów może się to zdarzyć. Z pozoru może ci się wydawać, że Twój kot niczym się nie stresuje, ale dopiero doświadczony behawiorysta jest w stanie dokładnie określić i znaleźć przyczynę kociego stresu Lęk – koty z problemami lękowymi, które mieszkały w schroniskach lub doświadczyły jakiejś traumy, zdecydowanie bardziej będą narażone na to wieczne poczucie głodu. Szczególnie u kotów lękowych widać zaburzenia związane z jedzeniem, kiedy kot budzi nas w nocy, żeby dać mu posiłek: takie osobniki jedzą tylko wtedy, gdy cała reszta domu śpi. Czują się w ten sposób komfortowo. Zbyt szybkie odstawienie od matki – taka sytuacja zazwyczaj wiąże się z tym, że kot musi sam walczyć o jedzenie i życie będąc jeszcze maluszkiem. W ten sposób buduje się w jego głowie pewien schemat, który mówi mu ‚o jedzenie trzeba zawsze walczyć’ CZYM JEST SYNDROM GŁODU? ‚Jest to rodzaj zaburzenia powstającego w kociej psychice, które zazwyczaj dotyka zwierząt doświadczających potwornego, przejmującego głodu. Tak ogromnego, że realnie zagrażał ich przetrwaniu. Nie ma znaczenia czy te doświadczenia dotyczyły kociaka czy też pojawiły się już w wieku dorosłym – związana z nimi konieczność walki o życie (dosłownie!) wywołuje niesamowicie silne ślady w kociej głowie, a reakcje z nimi związane nie podlegają racjonalnej ocenie. Kot cały czas zachowuje się dosłownie tak, jakby kolejnego posiłku miało nie być.’ – Małgorzata Biegańska – Hendryk. Objawy: łapczywe jedzenie brak odruchu gryzienia (po prostu połykanie) wyjadanie innym kotom posiłków jedzenie odpadków żebranie o jedzenie człowieka (w tym również kradzież tego jedzenia JAK PRACOWAĆ Z ZABURZENIAMI JEDZENIA U KOTÓW? Rytualizacja posiłków – bardzo ważne jest to, żeby koty, które do tej pory miały dostęp do jedzenia w misce cały czas, przeszły na tryb żywienia o stałych porach. Nie jest to prawdą, że takie wydzielanie posiłków kotom je stresuje – to zapewnia im rutynę, a rutyna = poczucie bezpieczeństwa. Aktywne karmienie – podawanie jedzenia w atrakcyjny sposób jest super ważne dla kotów. możesz wykorzystać lickimaty, miski spowalniające, automaty na karmę czy maty węchowe. To wszystko spowoduje, że kot nie będzie tak szybko jadł, jego poziom ekscytacji posiłkiem również spadnie i przede wszystkim, to jedzenie będzie dla niego wyzwaniem. Zablokowanie możliwości zjadania rzeczy z blatu – jeśli Twój kot ma tendencje do wyjadania resztek, to zadbaj o to, by na kuchennym blacie i stolikach nie zastał nic smakowitego. Spokojne miejsce do karmienia – żeby taki kot nie wyjadał innym kotom w stadzie posiłków, ale też żeby sam czuł się komfortowo w kontakcie z jedzeniem, zapewnij mu ciche i spokojne miejsce sam na sam z miska. Ja często wykorzystuje do tego łazienkę Odnawianie cyklu łowieckiego – zabawa wędką przypominająca polowanie to podstawa życia każdego mruczka. Nie odbieraj mu tej przyjemności i baw się z nim codziennie!
Syndrom urologiczny kotów to schorzenie, które powstaje na skutek zatkania cewki moczowej kota, co w konsekwencji prowadzi do mocznicy. Przyczyną może być zakażenie bakteryjne dróg moczowych, zakażenia wirusowe, zmiana odczynu moczu na obojętny lub nawet zasadowy, niedobory witamin A i B6. Choroba samców Syndrom urologiczny dotyczy przeważnie samców (szczególnie kastratów). Wynika to w dużej mierze z wystąpienia zaburzeń hormonalnych powstałych po dokonaniu zabiegu kastracji. Na chorobę tę zapadają ponadto osobniki karmione suchą paszą i granulatami. W pierwszym stadium choroby kot często oddaje mocz. Następnie staje się niespokojny, nie może znaleźć sobie miejsca, a chcąc oddać mocz, często się napina. W moczu pojawia się krew. Silne parcie, towarzyszące zapaleniu pęcherza moczowego i cewki moczowej sprawia, że zwierzę popuszcza w różnych miejscach w domu, okolica jego krocza jest stale wilgotna, a w pobliżu kota wyczuwalna jest nieprzyjemna i ostra woń amoniaku. Jeśli cewka moczowa kota całkowicie się zablokuje, w szybkim czasie dochodzi do mocznicy. Zwierzę zaczyna coraz intensywniej wymiotować, jego skóra traci swoją elastyczność, a włos staje się brzydki i martwy. Udrożnienie cewki Zadaniem lekarza weterynarii jest udrożnienie cewki moczowej i usunięcie zalegającego moczu. Zwierzę po podaniu środków rozluźniających, znieczulających i uspokajających zostaje poddane masażowi, który ma na celu usunięcie zalegającego w układzie moczowym piasku, śluzu i złuszczających się nabłonków. Jeżeli zabieg ten nie przynosi spodziewanych efektów, możemy podjąć próbę „przepchania” cewki moczowej, wprowadzając strzykawką środek uspokajający. Jeśli i to nie pomoże, należy podjąć ryzyko cewnikowania lub nawet nakłucia pęcherza moczowego. W sytuacjach poważnych konieczna jest interwencja chirurgiczna i wyszycie cewki moczowej. Po dokonaniu zabiegu przychodzi pora na leczenie. Niestety, w przypadku syndromu urologicznego kotów mogą pojawić się nawroty. Konieczne badanie Aby zapobiec chorobie, właściciele powinni dbać o odpowiednią dietę swoich kotów, eliminując suchy pokarm i zapewniając zwierzęciu świeżą wodę, wzbogaconą o mikro i makroelementy. Okresowo podajemy witaminę C, aby zakwasić mocz. Wskazane jest częste wykonywanie badań moczu ogólnego (badanie nie jest kosztowne, ani też w żaden sposób inwazyjne). Zwracamy uwagę na kwasowość moczu, jego ciężar właściwy, obecność białka, krwinek czerwonych i białych, przejrzystość, barwę, osad, oraz na obecność i rodzaj kryształów. Syndrom urologiczny kotów – przykładowa dieta Rozdrobnione i sparzone mięso w ilości około 450 g, sparzona i rozdrobniona wątróbka około 110 g, gotowany ryż około 230 g, woda około 90 ml ,olej jadalny około 5 ml, węglan wapnia około 5 g. Tak przygotowaną dietę trzeba podzielić na dzienne porcje.
Ta historia to tylko wycinek z 13 lat wspólnego życia autorki i jej rudo-białego kocura, który co najmniej kilka razy skutecznie oszukał przeznaczenie i przetrwał na przekór ostrożnym rokowaniom i złemu losowi. „Stefan jadł i rósł, stopniowo przybierał na masie, jednak cały czas towarzyszyły mu jakieś problemy. A to nawracająca biegunka, nierzadko z krwią (tym tematem zajmę się szerzej w rozdziale Problemy z trawieniem), a to ropiejące i zaklejające się oczy. Ilości zastrzyków i kropli, które ten maluch przyjął w ciągu pierwszego roku życia, nie jestem w stanie nawet policzyć. (…) Po uzyskaniu wyniku z antybiogramu w styczniu 2007 leczenie wreszcie ruszyło ustalonym torem i bazowało na tych antybiotykach, na które szczep bakterii bytujących w kocim oku] okazał się wrażliwy. Dopiero to zaczęło przynosić jako takie efekty, choć przywrócenie oczu Stefana do pełnej sprawności zajęło w sumie blisko dwa lata. Niemniej cały czas towarzyszył nam inny, stopniowo nasilający się problem: głód. fot. Monika Małek Niestety, ze względu na potwornie trudny start oraz utrzymujące się przewlekłe zaburzenia pracy ze strony przewodu pokarmowego Stefan był wiecznie głodny. Trzeba dodatkowo pamiętać, że był to malutki kociak, który nie tylko przechodził przez etap wzrostu i budowania organizmu, ale też starał się nadgonić deficyty z pierwszych tygodni życia, gdy jedzenia było za mało. Dlatego był w stanie zjeść każdą ilość pożywienia. Jednak nie to było sednem problemu… Ten maluch był w stanie zjeść wszystko, i to było najgorsze. W tym miejscu dochodzimy do bardzo istotnego elementu, jakim jest uczenie się przez obserwację. Jest to jedna z metod wykorzystywanych przez kociaki do poznawania świata i przyswajania panujących w nim zasad i wzorców: maluchy obserwują tych, którzy je otaczają, a następnie kodują sobie ich zachowania i powtarzają je. Stefan nie mógł obserwować innych kotów, bo zwyczajnie ich nie było. Obserwował więc ludzi, uczył się i powtarzał. Wszystko. Także ludzkie zachowania pokarmowe. Jeśli więc ja coś jadłam, a on to widział, z automatu przyjmował, że dana rzecz jest jadalna, więc będzie odpowiednia także dla niego. A to powadziło prostą drogą do sytuacji nie tylko kłopotliwych, ale wręcz zagrażających jego zdrowiu, a w dalszej konsekwencji być może także życiu (bo o ile zjedzenie kawałka bułki czy sera skończy się dla kota co najwyżej niestrawnością, to już zjedzenie gorzkiej czekolady zawierającej wysokie stężenie teobrominy czy produktów z dużym stężeniem ksylitolu może doprowadzić do zatrucia ze skutkiem śmiertelnym włącznie). Aby dokładniej oddać obraz sytuacji, muszę zaznaczyć, że mieszkanie we Wrocławiu nie miało wydzielonej kuchni – wraz z salonem była to jedna otwarta przestrzeń, w której znajdował się bar oddzielający aneks kuchenny od pokoju dziennego. Wymagało to więc nie tylko stałego utrzymywania porządku w strefie kuchennej (Stefan regularnie patrolował rejon kuchenki i zlewu, odkąd tylko nauczył się tam wskakiwać z pobliskiego parapetu), ale także pilnowania każdej rzeczy do jedzenia, którą choćby na moment spuściło się z oka. Właśnie wtedy przekonałam się na własnej skórze, co to znaczy „mieć oczy dookoła głowy”. Pewnego popołudnia przygotowywałam na obiad kilka kotletów, które, zgodnie z moim zamysłem, mały być obłożone grubo mielonym pieprzem. Kiedy pierwszy kotlet był już rozbity i „opanierowany” odłożyłam go na bok i odwróciłam się po kolejny. Jakież było moje zdziwienie, gdy dosłownie po sekundzie talerz z pierwszym kotletem był pusty! Schowałam natychmiast resztę mięsa i ruszyłam na poszukiwanie zguby. Cóż, to nie było duże mieszkanie, ale Stefan był szybki i zwinny, więc chwilę mi zajęło, zanim znalazłam kociaka siedzącego w centralnym punkcie pod ogromnym łóżkiem w sypialni (mebel był idealnie dopasowany do szerokości pomieszczenia, nie można więc go było obejść z boków) i plującego na prawo i lewo owym pieprzem, który skutecznie przeszkadzał mu w pożarciu mojego posiłku w wersji surowej. Kto kiedykolwiek próbował odebrać kotu upolowaną zdobycz, ten wie, że nie jest to prosta walka, zwłaszcza jeśli do zwierzaka nie ma odpowiedniego dostępu. W końcu udało mi się ów nieszczęsny kotlet wydobyć spod łóżka za pomocą mopa i szczypiec do gotowania, jednak Stefan był na mnie obrażony jeszcze przez prawie dwa dni! W końcu on dzielnie upolował (nieważne, że z pieprzem!), a wredna baba mu zabrała… To był ten moment, w którym pomyślałam: „Nie! Coś trzeba z tym zrobić!”. I tak w moim domu po raz pierwszy pojawiła się czterokomorowa miska elektryczna, wydzielająca kotu pojedyncze posiłki o wyznaczonych porach. Było to szalenie przydatne zwłaszcza wtedy, gdy cały dzień spędzałam na uczelni, wychodząc z domu około ósmej rano, a wracając po siódmej wieczorem. Nie mogłam zostawiać kotu większych porcji karmy – tak, to były te dawne i zamierzchłe czasy, gdy mój zwierzak był jeszcze żywiony chrupkami – bo Stefan zjadłby wszystko, co widział, następnie zwymiotowałby większość po spęcznieniu karmy w żołądku, po czym prawdopodobnie zjadłby to po raz drugi. To nie był scenariusz, do którego chciałam dopuścić. Stąd miska z timerem wydawała się zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, a kociak nauczył się z niej korzystać już po kilku dniach. Zresztą do dziś korzystam z podobnych rozwiązań w mojej pracy z kocimi pacjentami, tym razem w odniesieniu do karmy mokrej, żeby koty pozostawione same w domu w środku dnia otrzymywały częstsze posiłki w mniejszych porcjach. fot. Monika Małek Za wprowadzeniem elektrycznej miski nie stało absolutnie moje zamiłowanie do gadżetów. Po prostu zachowanie, które prezentował Stefan w tamtym okresie, nosi nazwę „syndromu głodu” i może pojawiać się u tych zwierząt, które na jakimś etapie swojego życia padły ofiarą poważnego niedożywienia. To doświadczenie jest tak silnie zapamiętywane, że kot w obecności jedzenia stara się pozyskać pokarm na zapas, jakby kolejnego posiłku miało już nie być. To natomiast prowadzi do różnego rodzaju zaburzeń, takich jak wspomniane wyżej zwracanie jedzenia, ale też niestrawności i biegunki, ponieważ zbyt mocno wypełnione treścią jelita nie są w stanie prawidłowo trawić pożywienia i dochodzi do rozregulowana ich pracy. Kot więc, zamiast się najadać, jest jeszcze bardziej głodny, a problem się nasila. Jedyną znaną mi skuteczną metodą walki z takim zaburzeniem jest zapewnienie kotu właściwego pod względem gatunkowym, łatwo przyswajalnego pożywienia, które podawane jest w niewielkich, regularnych porcjach. Po pierwsze jest to działanie ukierunkowane na wyregulowanie pracy jelit, które dzięki temu nie są obciążane, bo taki model karmienia jest mocno zbliżony do naturalnego systemu przyjmowania posiłków przez tego małego drapieżnika, który dziennie łapie średnio 17–25 małych ofiar. Po drugie kot uczy się w ten sposób, że kolejny posiłek będzie, i to już niedługo, że wystarczy trochę poczekać, a miska znów się otworzy i pozwoli mu zaspokoić głód. Tak, jest to żmudna i powolna praca, jednak na dłuższą metę potrafi przynieść doskonałe efekty. U Stefana przepracowanie tego problemu zajęło prawie dwa lata, ale zakończyło się w zasadzie pełnym sukcesem. Obecnie mogę spokojnie zostawić na stole kawałek mięsa lub wędliny i wiem, że będę w stanie powstrzymać kota przed porwaniem go i zjedzeniem. Częścią pokarmów Stefan nie zainteresuje się wcale, inne natomiast grzecznie zostawi, jeśli go o to poproszę (więcej o tym w rozdziale Kocia inteligencja). Najważniejsze jest jednak to, że w każdej chwili mogę go zastopować w jego zachowaniu i nie muszę się bać, że to, co „upoluje”, natychmiast łapczywie pochłonie, nie dając mi szans na reakcję. Podkreślam jednak, że na taki efekt pracowaliśmy bardzo długo.” Gdyby koś z czytelników chciał poznać pełną wersję historii Stefana, książkę można zamówić poprzez formularz znajdujący się na stronie autorki:
10 stycznia / Danka / Hobby Syndrom głodu u kota – czym jest i jak go zwalczyć? Koty to wspaniałe zwierzęta. Niestety, spora ich liczba w naszym kraju cierpi z powodu bezdomności,… Read the postSyndrom głodu u kota – czym jest i jak go zwalczyć?
Opublikowano wyniki nowego badania dotyczącego wpływu kota na zdrowie psychiczne. Wcześniej naukowcy odkryli, że koty mogą powodować zaburzenia psychiczne. Teraz ustalono, dla kogo konkretnie posiadanie kota stanowi największe zagrożenie... Niestety, to zła wiadomość dla miłośników tych czworonogów Posiadanie kota w większości przypadków ma same korzyści dla zdrowia. Koty tworzą silne więzi z ludźmi, a kontakt z nimi łagodzi stres. Wiele badań potwierdza, że codzienna opieka nad kotem pomaga obniżać ciśnienie krwi, poprawia nastrój i relaksuje. Niestety, są sytuacje, w których zwierzaki te mogą stanowić zagrożenie. Już wcześniejsze badania opisywały związek między posiadaniem kota a zaburzeniami psychicznymi. Tym razem naukowcy przebadali 2206 mężczyzn z Montrealu, którzy posiadali koty w dzieciństwie. Uczestników pytano nie tylko o koty, ale też inne czynniki ryzyka wystąpienia psychozy, takie jak uraz głowy, palenie tytoniu oraz o liczbę przeprowadzek w zagrożeni są mężczyźniWyniki badania opublikowano w Journal of Psychiatric Research. U mężczyzn, którzy posiadali koty w dzieciństwie, zaobserwowano zwiększone ryzyko występowania zaburzeń psychicznych w dorosłości. U kobiet nie stwierdzono takiej zależności. Jednak ryzyko psychozy zależało od kilku czynników, od tego, czy koty wychodziły z domu. Osoby, które w dzieciństwie posiadały koty niewychodzące, nie wykazywały skłonności do naukowców potwierdza to hipotezę, że zarażenie pasożytem Toxoplasma gondii od kotów może prowadzić do zaburzeń psychicznych wśród mężczyzn. Największe prawdopodobieństwo epizodów psychotycznych dotyczy mężczyzn, którzy posiadali koty polujące na gryzonie, a przy tym przeszli urazy stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego? Wyniki najnowszych badań to kolejne potwierdzenie, że toksoplazmoza może być niebezpieczna dla zdrowia psychicznego. W przyszłości badacze chcą się ustalić, w jakich okolicznościach następuje ekspozycja na T. to choroba, która może u każdego przebiegać inaczej. Podczas gdy zdecydowana większość zarażonych osób nie odczuwa żadnych objawów i nawet nie wie, że są nosicielami pasożyta, u niektórych osób mogą wystąpić komplikacje o nasileniu umiarkowanym do ciężkiego, takie jak gorączka lub problemy z oddychaniem.– Nawet jeśli na indywidualnym poziomie ryzyko jest niewielkie, koty i T. gondii występują razem w naszym społeczeństwie na tyle często, że jeśli dodamy do siebie te małe czynniki, to stają się potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego – mówi Vincent Paquin z McGill University Źródło:
syndrom głodu u kota